To najdłuższy okres szczęścia, jaki kiedykolwiek miałam. Nie wiem co zrobię jak się skończy. Boje się tego. Szczęście nigdy nie trwa wiecznie.
Najwyraźniej świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń.
Chciałabym żeby mnie czasami przytulała. Kocham cie mamo. Prosze przytul mnie, bo tak bardzo sobie nie radzę.
Nawet nie daję już sobie rady z chodzeniem do szkoły. To tak bardzo mnie stresuję. Mam wrażenie, że wszyscy mnie oceniają.
Chciałabym umieć rozmawiać z ludźmi bez ciągłych wyrzutów sumienia i zastanawiania się czy mnie lubią bądz czy się nie naprzykrzam.
Ja już wewnętrznie umarłam, teraz jedynie podtrzymuje funkcje życiowe w moim ciele.
Wbrew pozorom nie żałuję tej znajomości. fajnie było chociaż przez chwilę poczuć się ważną…
I choć do zaoferowania mam tylko chłód, Ty i tak mówiłeś na mnie “słońce"
Jestem już zmęczona nienawiścią do siebie. Ale nie mam siły by tego zmienić i to sprawia, że nienawidzę się jeszcze bardziej.
Przeraża mnie czas. Ciągle jestem w tyle. Biegnę by go dogonić, a potem zmęczona leżę, patrząc jak odlatuje bezpowrotnie.